|
Blog > Komentarze do wpisu
"Dzienniki" Gombrowicza (w teatrze)
A zobaczyłem przypadkowy i bezsensowny zlepek mało śmiesznych gagów, z których kompletnie nic nie wynika. Piotr Adamczyk jeżdżący po scenie na krześle biurowym i machający publiczności wygląda jak parodia samego siebie z okresu „papieskiego". Tomasz Karolak, który dwoi się i troi, żeby było i śmieszno, i straszno. Niestety, jest tylko straszno. Połowa padających tekstów, mimo – dosłownie – zapluwania się z wysiłku, pozostawała niezrozumiała. A nie siedziałem daleko, słuch też mam nie najgorszy. Magdalena Cielecka chodząca w tę i z powrotem po scenie nie bardzo wiedziała, co ze sobą zrobić. Sprawiała wrażenie osoby wziętej z przypadku, z ulicy, z łapanki. Siłą niemal zaciągniętej na scenę. Chyba że to specjalnie. O, to pardon, wtedy – świetna rola. Tylko po co? Reszta gdzieś przepada w mrokach zbiorowej niepamięci publiczności. Broni się jedynie Jan Peszek, ale to aktor wybitny. Wszędzie zagra tak, że wiadomo, z kim mamy do czynienia. Z wytrawnym aktorem znającym swoje miejsce w sztuce. Gdyby Gombrowicz to zobaczył, zwątpiłby w jakąkolwiek siłę sztuki. Już go widzę, jak siedzi ze swoimi zapiskami i jedna po drugiej wyrywa kartki. Dziennik staje się coraz cieńszy. Kartki lecą na dół, spadają na scenę i zasypują aktorów. Po niedługim czasie ze sterty papierów wystają im już tylko głowy z groteskowo wyszczerzonym uśmiechem. Spada deszcz, a z dzienników robi się papka bez treści. Fizyczna miazga, makulaturowe błocko na przemiał. Cóż, nie wystarczy zatrudnić najlepszych i najdroższych aktorów, których nazwiska przyciągną publikę. Trzeba mieć jeszcze coś do powiedzenia. Dzienniki Gombrowicza są do czytania. Nie do oglądania. Niech ten spektakl będzie przestrogą dla innych reżyserów, których los pokusi o wyczyn przeniesienia ich do teatru. Gombrowicz to był mądry facet. Co można wystawić na scenie – napisał w formie dramatu. Z prozy filozoficzno-wspomnieniowej dramatu zrobić się nie da. Dlatego Imka poszła o krok dalej – zrobiła tragedię. czwartek, 19 maja 2011, ernest.kacperski
TrackBack
Komentarze
bookfa
2011/05/19 23:47:40
Nie zaluje wiec, ze tego nie zobacze ;/
2011/06/19 11:20:25
Myślę, że wszystko można przenieść na scenę, w całości lub w części, ale do tych "niemożliwych" trzeba geniuszu. Poczekajmy, może się taki objawi i udowodni to.:)
2011/07/09 13:51:01
fastblog.cba.pl/ - pisz publikuj komentuj
2011/08/12 11:49:21
Cóż, faktycznie, Dzienniki ciężko wystawić. Co do samego teatru - mój przyjaciel tam gra, w sumie sam Karolak chce robić dobry teatr, ma jakieś pomysły, nie zawsze wychodzi... Takich scen mamy w Warszawie coraz więcej. Plus - szansa dla aktorów na pracę.
Gość: owca, cln53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/30 22:01:04
Też byłam z łapanki troszkę... zozumiałam tylko wątek o żukach ;) trochę mało jak a 2-godzinny spektakl w takiej obsadzie!
Gość: Młoda, user-31-175-28-162.play-internet.pl
2011/11/01 20:55:52
Pozwolę się jednak nie zgodzić - nie tyle z oceną sztuki, ale z tym, że Dzienników nie da się przenieść na scenę - owszem, da - i to jeszcze jak! Całkiem niedawno Andrzej Seweryn prezentował twórczość Gombrowicza. Trzeba przyznać, że klasa aktorska robi swoje, ale przecież Adamczykowi również nie można odmówić talentu. Wracając jednak - byłam zachwycona. Sterty kartek, krzesło i punktowe światło - to wszystko wystarczyło Sewerynowi do stworzenia wielkiego teatru jednego aktora. Gdybym po raz kolejny miała wydać tę (swoją drogą wcale nie taką małą) sumkę na bilet - zrobiłabym to bez wahania!
Gość: mm, nat0-waw.rtr.bait.pl
2011/11/19 21:34:53
Wlaśnie wróciłam z przedstawienia i jestem zaskoczona krytyką i komentarzami, Gombrowicz ani czytany ani na scenie nie jest łatwy, ale przesadą jest, że przedstawienia
można było nie zrozumieć. Z każdej ze scen można było coś wynieść, mi osobiście dalo do myślenia. Może po prostu przed pójściem do teatru warto trochę poczytąć i trochę się przygotować. Świetny Piotr Adamczyk w analizie polskości, pozostali aktorzy też wielki szacunek. |
|