Blog > Komentarze do wpisu

Stosunek seksualny nie istnieje (Uwaga! Zawiera wulgaryzmy)

kapela„Na początku była chuć” – pisał Stanisław Przybyszewski w 1904 roku, kiedy obwieszczał narodowi swoje „Requiem aeternam”. Nieco ponad wiek później jakiś gówniarz śmie obwieścić, że stosunek seksualny nie istnieje. To Jaś Kapela. Mam nadzieję, że nie obrazi się za gówniarza, ale kiedy wydał swoją książkę, miał zaledwie dwadzieścia cztery lata. I poruszył krytykę. Wstrząsnął czytelnikami. Niektórymi umysłami nawet zawładnął. Zdobył wyznawców, ale też uzbrojonych w wartości przeciwników, wrogów z ramienia katolicyzmu wojującego i obrońców moralności (cokolwiek to znaczy).

A o co poszło? O dwóch chłopców. Z pozoru niewinnych. Bohaterów stosunku, którego nie było. Choć miał się odbyć. Wojtek i Eligiusz. Kumple ze studiów. Obaj chcą, ale nie mogą. Obaj coś udają. Przed sobą samymi i sobą nawzajem. Obaj w pewnym momencie z czegoś rezygnują. Obydwóm coś się nie udaje. Dwaj frustraci. Dni upływają im na filozofowaniu o dziwkach, seksie, Żydach, chujach, jebaniu, masturbacji, spermie, Dodzie, gejach, Polakach, Niemcach i innych nacjach, sztuce, religii i wielu innych problemach – ogólnie mówiąc – egzystencjalno-społeczno-filozoficznych lub moralno-fizjologicznych, jeśli tak można je ze sobą powiązać.

Kapela nie boi się wsadzać w usta bohaterów twierdzeń typu: „No tak. I Powstanie Warszawskie. Cioty musiały się buntować. Źle nam było pod Niemcem?”. Mocne, co? Ale to jest literatura! I w sumie dobrze, że ktoś ma odwagę pisać takie rzeczy. Kiedy trzeba, zdzierać maski polskiej obłudy i zaściankowości. Pokazywać jedną z wielu (bo przecież tak naprawdę nie ma jedynej słusznej) gąb naszego narodu. Wystarczyło przecież uderzyć w stół, żeby podniosły się krzykliwe głosy wielkich patriotów gotowych oddać krew za to, że według nich jest inaczej. Za to, że Polska jest tam, gdzie oni. Taką oto szczekliwą krytyką obnażyli się wszyscy dumni obrońcy jedynej, jak twierdzą, prawdy. Aż boję się pomyśleć, co by było, gdyby ta książka ukazała się dwa lata później. W czas wewnętrznych, polsko-polskich burz. 

Nie chcę pisać, że ta powieść to jakiś wielki przełom w dziejach naszej najnowszej literatury, bo tak – moim zdaniem – nie jest. Jestem tylko wdzięczny autorowi za jego niezależność myślenia, jakiś rodzaj powieściowego buntu przeciwko zastanej rzeczywistości, za coś przypominającego różowe wargi sromowe na czarnym tle władzy polskiego kościoła. Lubię autorów wiercących kijem w mrowisku. Drażniących się z naszą historią i kulturą. I nawet, jeśli ma to być twórczość obrazoburcza, to cóż z tego? Kto kazał pisać w sposób układny, bogobojny i hurrapatriotyczny?

Poza tym nie o wulgaryzmy w prozie Kapeli chodzi. Nie o to, że kogoś chciał obrazić. Kwestią nadrzędną jest tutaj współczesna Polska. Ta, w której teraz żyjemy. A jak ją widzą, tak ją piszą. Drodzy krytycy, nie obrażajcie się zatem na język, na te wszystkie latające po książce chuje, walenie konia i spermę. Nie patrzcie na autora jako na antysemitę i anty-Polaka. Ta książka jest o każdym z nas. O Polakach i o naszym – czy tego chcemy, czy nie – kraju.

A może Kapela napisał to wszystko, bo mu zależy na dobru kraju? A wiadomo, kiedy obywatele zaspokojeni seksualnie, to i przyrost naturalny większy. I gospodarka lepiej funkcjonuje. I z każdym rokiem dobrobyt większy kwitnie. Jaki jest zatem morał tej powieści? Polacy, do łóżek! Niech stosunek seksualny zaistnieje! A wtedy wszystkim będzie łatwiej. Przecież na początku była chuć! A wszystko z niej!

Jaś Kapela, "Stosunek seksualny nie istnieje", Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008.

piątek, 05 sierpnia 2011, ernest.kacperski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/08/05 17:24:51
Chetnie bym to przeczytala gdyby byla taka mozliwosc. Moze bedzie ;)
Nie oburzaja mnie wulgaryzmy ale znajac polska oblude to wlasnie one powoduja ze takich manifestow jak ten Jasia Kapeli nikt nie bierze na powaznie. To jest troche tak jak podcinanie sobie (mam na mysli pisarza) galezi na ktorej sie siedzi. W najlepszym razie powiedza o nim, ze wariat, frustrat lub inny odszczepieniec.
Coz, od lat mieszkam za granica ale Polska nie stala sie dla mnie ani troche bardziej obca z tego powodu. Wydaje mi sie, ze nawet wyrazniej widze to polskie koltunstwo choc ubiera sie w mohair'owe czapeczki. Jestesmy narodem, ktory pielegnuje w sobie najgorsze cechy narodowe czego dowodem jest popularnosc najwiekszej partii opozycyjnej w Polsce, ktora wlasnie na tych cechach narodowych bazuje.
-
2011/08/05 19:11:30
Mnie póki co szlag trafia na moherową pseudomoralność i wiele innych rzeczy. Ja liczę na to, że po wyjeździe z Polski na stałe, trochę mniej nie trafiać będzie.

Szkoda, że tę książkę miałem akurat z biblioteki, bo bym Ci przesłał. Szczególnie, że wkrótce wybieram się do kraju, w którym mieszkasz :-) To też mój ulubiony kraj! :-D

Najlepszego!
-
2011/08/05 19:47:52
Zycze Ci, zeby mniej trafialo ale obawiam sie, ze tak sie niestety nie stanie. Do tego trzeba miec moherowa osobowosc ;D Ale fakt, boli inaczej ;)
Wybierasz sie do kraju w ktorym mieszkam??? Chyba musze odezwac sie na mejla bo mialbym ochote wypytac Cie o pare szczegolow tej podrozy:) Mozna?
-
2011/08/05 19:57:23
A ja liczę na to, że oddalenie zrobi swoje i mniej się będę denerwował, niż kiedy jestem na miejscu. Ależ oczywiście, pisz śmiało na adres podany w zakładce "O autorze" :-)